Katalog zbiorów
Bibliografia regionalna
Bibliografia Powstania Wielkopolskiego
BW w Prasie
Poradnik Bibliograficzno-Metodyczny
á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
To książka o tym, co kruche, a przez to najcenniejsze. O miejscach, które już nie istnieją, lecz wciąż żyją w pamięci. O ludziach, których obecność zostawiła trwały ślad. O chwilach, (...) które można przeżyć tylko raz, ale słowa autora pozwalają je uchwycić na nowo, jakby były zatrzymanym kadrem.
„Światłoczułość” to coś więcej niż tylko tytuł. To unikalny sposób patrzenia na rzeczywistość – oczami, które dostrzegają światło nawet tam, gdzie inni widzą tylko cień.
~KD
Jakże ON pięknie snuje powieść o dwójce ludzi, którzy są, zaraz znikają. Znowu są, by zaraz się rozstać... Łapią się za ręce, a za chwile piszą do siebie listy, mówią w nich o wszystkim... Słowa są i znikają.
I te ich myśli, ta tęsknota, jakże to ulotne wszystko w tej powieści.
Poznają się jako dzieci, na łące. On pasie zwierzęta wyprowadzone z domu, ona przyszła skądś z krowami, (...) przystanęła, narobiła szumu swoim byciem i zachowaniem i jakimś niedopowiedzeniem. I poszła, ale wróciła. I on, on pasący swoje zwierzaki i ona i ich zrozumienie i tajemnica. Lecz los nieuchronnie szykuje łzy i niesie śmierć. I ona wie, co robić. Nie idź tam... - mówi. Nie teraz. Nie idź i nie patrz...
I uciekają razem, bo życie jest cenne, jak nigdy dotąd. Nagle to życie jest jedyną rzeczą, którą mają. Brzuch burczy z głodu, oczy zachowują czujność. Trzeba baczyć na ludzi, na obcych. Unikać ich. Szukać schronienia. Ale mają siebie, aż nagle...
i to nagle zmienia wszystko...
ponownie zmienia ich życia teraz już bez drugiego obok. Dłonie puste, nie ma kogo trzymać. słychać tylko własne kroki i własny oddech. Ona ju bez niego, on bez niej.
I zaczynają się słowa spisane na kartkach, zaczynają się listy, które krążą, które mówią i które są potrzebne. Oni ich potrzebują, bo w nich wszystko jest o nich, o marzeniach, o planach, bo póki żyją to życie jest i to wszystko ma sens, wszystko to, co skrywają w głowach.
Jest wojna, bezradność i tęsknoty coraz więcej.
I listów. Tych też jest coraz więcej. I nawet jeśli on nie czyta, to ona pisze, bo tego potrzebuje. Wyrzuca to, co nie chce przejść przez gardło. Pisze o tym, o czym milczy. Te słowa dają wiarę i nadzieję na cokolwiek. nawet na nastanie następnego dnia. pisze o uczuciach, o zmysłach i emocjach. pisze o łzach i wzruszeniach... On też, ale coraz bardziej pragnie jej. pragnie ujrzeć jej twarz i ją. lecz los nie sprzyja. pozmieniały się adresy, ludzie mają inne twarze i słowa w ustach. ludzie mają inne oczy. Te oczy najczęściej mówią "odejdź". Dlatego spuszczasz głowę, przepraszasz i znowu chowasz się w listach. w nich żyjesz i w nich patrzysz na ludzi całym sobą.
Jakub Jarno - jakże on pięknie snuje powieść po stronach tej książki. Jakże misternie rozkłada delikatny welon słów i ludzi i emocji. ŚWIATŁOCZUŁOŚĆ staje się bliska duszy. Czytasz nie masz siły przestać, bo tą książkę nie sposób odłożyć. z nią się spajasz. z jej bohaterami szczególnie. jesteś i nim i nią jednocześnie. przenikają się w tobie ich słowa, lata prą do przodu. Aż nadchodzi starość i spotkanie i nic już nie jest takie, jak wcześniej.
ty sam, po ŚWIATŁOCZUŁOŚCI jesteś innym kimś, kto pod powierzchnią skóry czuje więcej. więcej ciebie jest ... bo zamieszkuje w tobie ta powieść przepiękna, niesamowita, na wieczność agaKUSIczyta
Ta niezwykle ujmująca, retrospektywna fabuła chwyta za serce. Nie brakuje w powieści tej miłości, rozpaczy, tęsknoty, ale też okrucieństwa i przemocy. Opowiada o niezbadanych kolejach losu, zupełnej ich przypadkowości i przeznaczeniu. Spędzony czas na czytaniu „Światłoczułości” uważam za dobrze spożytkowany. Niestety z pewnością fabuła ta nie zagości na zbyt długo w mej pamięci. W całą resztę nie będę wnikać (mam na myśli styl, język i tak dalej). Lektura ta, to powiedziałabym całkiem dobra rozrywka i już…
Początek powieści nas nie porwał, ale gdy historia nabiera powoli kształtów, zaczynają pojawiać się listy wymieniane przez bohaterów, a później również fragmenty książki (książka w książce to jeden z lepszych zabiegów ever), przez fabułę się płynie i nie sposób się zatrzymać. Po długiej rozmowie dotarliśmy do wniosku, że to zakończenie jest największym atutem tego debiutu. To, jak autor to poprowadził, rozegrał, zakończył. Jaką ładną klamrą spiął historię Witka i Żerki.
Naiwność to główna cecha wyróżniająca nas jako czytelników. Ilość tej naiwności podczas lektury nas pochłaniała, współczucie bohaterom ze strony na stronę rosło coraz bardziej, a wraz z nim sympatia do rodziny Szczombrowskich. To nie główne postacie skradły największą część naszych serc - zrobili to drugoplanowi Feliks i Zofia. Urzekła nas ich dobroć, oddanie i chęć sprawienia, że świat choć w ich małym kątku będzie lepszy. Byli i są naszym wzorem do podążania i naśladowania.
"Dobra książka to nie ta, którą pamiętasz, ale ta, którą wspominasz", a "Światłoczułość" zalicza się do kategorii wspominanych, co więcej takich, którą polecamy każdemu. Przede wszystkim takim osobom, które lubią snuć refleksje na temat swojego miejsca w świecie, (nie)uchronności ludzkiego losu, pojęcia szczęścia i odwagi bycia odmiennym.